Wakacyjna wyprawa – dzień 3 i 4
Posted on: 10.05.09Dzień 3 – 20.07.2009
151km (1 316km)
Zwiedzanie Słowenii – ciąg dalszy
Drugi dzień pobytu na Słowenii i kolejny dzień zachwytów.
Zaczęliśmy od pieszej wycieczki wspaniałą trasą do wodospadu Slap Kozjak. Następnie, powoli zwiedzając piękne okolice Bovec, dojechaliśmy na drugie śniadanie pod fortecę Kluze. Teraz taka forteca to jedynie atrakcja turystyczna i muzeum, ale chciałbym się dowiedzieć jak ją można było zdobyć w czasach, gdy nie było tych wszystkich “inteligentnych rakiet”.
Kontynuując naszą podróż dojechaliśmy w pobliże źródła rzeki Soca (zatrzymując się kilka razy w celu ogólnego zachwycania się jej pięknem). Jaka rzeka takie źródło – bije ono z wywierzyska, do którego prowadzi malownicza górska ścieżka a jej ostatni odcinek jest poręczowany. Ciekawostką było tutaj może nie samo źródło lecz fakt, że my, relatywnie sprawni (jeszcze), musieliśmy przytrzymywać się stalowej liny obydwiema rękami i skakać z nogi na nogę, aby dotrzeć na miejsce, a 15 minut po nas przyszła wycieczka w składzie: ojciec rodziny sztuk raz, mały syneczek z siostrzyczką w wieku ok. 13 lat, no i obecny mistrz świata – kulejący gimnazjalista w jednej ręce z kulą a drugą podtrzymujący, wyżej wspomnianego ojca, na duchu. On musiał mieć jeszcze gdzieś trzecią rękę i nogę, cwaniaczek.
Jak już doszliśmy do siebie (a szczególnie Hania), to trafiliśmy na podjazd pod wysokogórską przełęcz z większą ilością zakrętów niż limitem znaków we wnioskach o dotacje UE, pod którą podobno ludzie wjeżdżają rowerami (podobno-ludzie). Widoki, oczywiście wspaniałe, temperatura jak u nas w styczniu, wiatry jak w Kielcach, więc trzeba było jechać dalej. Przy okazji trafiliśmy na cerkiew wybudowaną przez ruskich jeńców wojennych – fajna ale my mamy większe ;). Fajniejsza była wyspa na jeziorze Blejsko z jedyną naturalną wyspą Słowenii, zawładniętą przez jakiś malowniczy kościół. Tak tam było fajnie jak u nas na Krupówkach, no może ludzi jednak trochę mniej i widoki ładniejsze. Fajnie! A właściwie to sweetaśnie, żeby mnie też po galeriach zrozumiano.
Ponieważ zbliżała się już pora na wieczorną degustację piwa, koniecznym było znalezienie kempingu. Nad jeziorem Blejsko nie było nawet miejsca na karton z piwem, więc pojechaliśmy nad sympatyczne jezioro Bohinjsko – wiadomość dla Piotrka: Avtokamp Zlatorog :D – tam też wszystko pozamiatane, więc trafiliśmy tuż pod kible (bardzo czyste!) na kemping Danica
Dzień 4 – 21.07.2009
221km (1 537km)
Ostatnie góry na Słowenii i przyjazd do Włoch
Niestety, tego dnia nie miałem okazji porobić zdjęć – a szkoda, bo przejeżdżaliśmy przez piękne okolice natury.
Pomimo, że na początku planowaliśmy Włochy jako nasz docelowy kraj, to wyjeżdżając ze Słowenii podświadomie czuliśmy, że ciężko będzie jej dorównać pod względem ogólnym. Niestety, potwierdziło to się w przypadku Włoch…
Brud, bałagan, tłumy i horrendalnie wysokie ceny…
Galeria zdjęć z trzeciego dnia pobytu na Słowenii:
Poprzednie dni:
1 i 2

